Planujesz budowę domu albo duży remont i zastanawiasz się, skąd właściwie biorą się pieniądze na kredyty, które wszystko finansują. W tym tekście wyjaśnię, na czym polega kreowanie pieniądza i kto w praktyce decyduje o jego ilości w gospodarce. Dzięki temu łatwiej ocenisz, jak decyzje banków centralnych i komercyjnych odbijają się na ratach kredytu, cenach materiałów oraz opłacalności inwestycji.
Czym jest kreowanie pieniądza i dlaczego jest potrzebne?
Pod pojęciem kreacja pieniądza kryje się proces zwiększania ilości pieniędzy w obiegu w danym kraju. Nie chodzi wyłącznie o druk nowych banknotów, ale przede wszystkim o tworzenie zapisów na rachunkach bankowych, które stają się nowymi środkami płatniczymi. W nowoczesnych systemach finansowych za ten proces odpowiada zarówno bank centralny, jak i banki komercyjne, które działają w systemie tzw. rezerwy cząstkowej.
Współczesny pieniądz ma w większości postać zapisów elektronicznych na kontach, czyli pieniądza bezgotówkowego. Gotówka – banknoty i monety – to jedynie część tzw. bazy monetarnej, emitowanej przez bank centralny. Całkowitą ilość środków mierzy się poprzez agregaty pieniężne, takie jak M1 (gotówka i depozyty na żądanie), M2 czy M3, które obejmują także lokaty terminowe oraz inne formy oszczędzania.
Zwiększanie podaży pieniądza nie jest kaprysem władz, tylko odpowiedzią na rosnącą skalę gospodarki. Im więcej jest transakcji, projektów budowlanych, inwestycji infrastrukturalnych czy kredytów hipotecznych, tym większa potrzeba dodatkowych środków w obiegu. Kreacja pieniądza pomaga też łagodzić wahania koniunktury oraz reagować na kryzysy, kiedy bez dodatkowej płynności wiele firm nie przetrwałoby okresu spowolnienia.
Trzeba wyraźnie odróżnić samo tworzenie nowych pieniędzy od inflacji. Kreacja oznacza zwiększenie nominalnej podaży środków, natomiast inflacja to obserwowany spadek siły nabywczej jednostki pieniądza, czyli wzrost cen dóbr i usług. Nadmierne i zbyt szybkie zwiększanie ilości pieniądza może silnie podbijać inflację, ale umiarkowana kreacja, dostosowana do potencjału gospodarki, nie musi prowadzić do gwałtownych wzrostów cen.
Dzisiejszy pieniądz ma charakter fiducjarny, to znaczy nie jest powiązany ze złotem ani innym kruszcem, lecz opiera się na zaufaniu do państwa i instytucji finansowych. Obywatele są w praktyce zmuszeni ufać, że władza wykonawcza, bank centralny i nadzór bankowy będą dbać o wartość środka płatniczego i nie dopuszczą do jego nadmiernego rozwodnienia. Bez takiego zaufania system płatniczy po prostu przestałby działać.
Dla kogoś, kto myśli o kredycie hipotecznym, kredycie inwestycyjnym czy finansowaniu projektu deweloperskiego, kreowanie pieniądza nie jest abstrakcją. To od skali tego procesu zależy dostępność kredytów, poziom stóp procentowych, a w konsekwencji ceny działek, robocizny i materiałów budowlanych oraz realny koszt całej inwestycji.
Na czym polega kreowanie pieniądza w nowoczesnej gospodarce?
W nowoczesnej gospodarce nowe pieniądze trafiają do obiegu przede wszystkim poprzez transakcje finansowe, a nie przez sam fizyczny druk banknotów. Bank centralny tworzy nowe środki, kupując aktywa finansowe lub udzielając pożyczek instytucjom finansowym. Banki komercyjne z kolei tworzą pieniądz bankowy w chwili udzielania kredytu – zapis na rachunku kredytobiorcy staje się dodatkowym depozytem, który można wydać tak samo jak gotówkę.
W uproszczeniu można wskazać kilka głównych kanałów, którymi do gospodarki trafia nowy pieniądz:
- działania banku centralnego, takie jak emisja banknotów i bilonu oraz zakupy papierów wartościowych w ramach operacji otwartego rynku,
- udzielanie pożyczek przez bank centralny bankom komercyjnym i wybranym instytucjom finansowym, co powiększa ich rezerwy i zdolność kredytową,
- udzielanie kredytów przez banki komercyjne na bazie zgromadzonych depozytów oraz środków pożyczonych na rynku międzybankowym.
System rezerwy cząstkowej sprawia, że bank komercyjny nie musi trzymać w skarbcu całej kwoty zdeponowanej przez klientów. Jeśli stopa rezerwy obowiązkowej wynosi 10 procent, z każdego 1 mln zł depozytu bank utrzymuje 100 tys. zł jako rezerwę, a pozostałe 900 tys. zł może przeznaczyć na kredyty. W znanym przykładzie „Banku Wyjątkowego” początkowe depozyty wynoszą 10 mln zł, z czego 1 mln zł to rezerwy, a 9 mln zł zostaje pożyczone. Gdy kredyt trafia na rachunek w innym banku jako nowy depozyt, powstaje dodatkowe 9 mln zł w agregacie M1, a łączna podaż pieniądza rośnie z 10 do 19 mln zł.
W praktyce przyrost ilości pieniądza w gospodarce jest niemal w całości związany z ekspansją kredytową banków. Jest tylko jeden sposób, aby nominalna wartość pieniądza bankowego trwale wzrosła – trzeba zwiększyć zadłużenie w bankach. Każda spłata raty kapitałowej działa odwrotnie, czyli powoduje zniknięcie odpowiadającej jej kwoty pieniądza z obiegu, natomiast odsetki stają się dochodem banku i wracają w gospodarce w postaci jego wydatków.
W efekcie ponad 90 procent zasobu pieniądza w gospodarce ma formę depozytów na rachunkach i innych zapisów elektronicznych. Fizyczna gotówka, emitowana przez bank centralny, to mniejszość, ale to ona stanowi bazę, na której banki komercyjne, poprzez system rezerwy cząstkowej, budują wielokrotnie większą ilość pieniądza bezgotówkowego.
Jakie są rodzaje kreacji pieniądza – pierwotna i wtórna?
W teorii i praktyce finansów wyróżnia się dwa rodzaje tworzenia nowych środków – kreację pierwotną i wtórną. Kreacja pierwotna zachodzi w banku centralnym i dotyczy przede wszystkim emisji bazy monetarnej, natomiast kreacja wtórna odbywa się w bankach komercyjnych i polega na powielaniu depozytów poprzez udzielanie kredytów.
W ramach pierwotnej kreacji pieniądza bank centralny może powiększać zasób środków w gospodarce na kilka sposobów, z których każdy działa nieco inaczej:
- udziela kredytów bankom depozytowo kredytowym, powiększając ich rezerwy i umożliwiając dalsze finansowanie gospodarki,
- wypłaca gotówkę jednostkom budżetowym w formie tzw. zasilania gotówkowego, na przykład na potrzeby administracji publicznej,
- emituje nowe znaki pieniężne, czyli banknoty i monety, które trafiają do obiegu poprzez system bankowy,
- skupuje waluty obce lub inne aktywa finansowe, co zamienia się na dodatkowe złote zapisane na rachunkach sprzedających.
Specyfika banku centralnego polega na tym, że udzielany przez niego kredyt nie jest wydatkiem z wcześniej zgromadzonych depozytów. Tworzy on nowy pieniądz „z niczego” poprzez zapis księgowy – po stronie aktywów pojawia się wierzytelność wobec banku komercyjnego, a po stronie pasywów nowa kwota na rachunku tego banku. Ten mechanizm jest podstawą bazy monetarnej, na której opiera się cały system.
Wtórna kreacja pieniądza zachodzi już w bankach komercyjnych, które operują na powierzonych im środkach i finansowaniu z innych źródeł. W tym procesie można wyodrębnić kilka istotnych etapów i źródeł finansowania:
- utworzenie wkładu pierwotnego, czyli zamiany gotówki przyniesionej przez klienta na depozyt bezgotówkowy, co nie zmienia ogólnej ilości pieniądza, lecz jego formę,
- utworzenie wkładu pochodnego poprzez udzielenie kredytu z części środków, które nie muszą być utrzymywane jako rezerwa obowiązkowa,
- finansowanie akcji kredytowej ze zgromadzonych wkładów, kapitału własnego banku, pożyczek z banku centralnego oraz środków pożyczonych na rynku międzybankowym.
Ten proces jest wieloetapowy i przebiega w wielu rundach. Kredyt udzielony przez jeden bank staje się depozytem w innym, po czym część tego depozytu, po odprowadzeniu rezerwy, może znów zostać pożyczona kolejnemu klientowi. W efekcie z jednego depozytu pierwotnego powstaje cała drabina kolejnych depozytów i kredytów, a suma zapisów na rachunkach w systemie bankowym rośnie wielokrotnie.
W praktyce zdecydowana większość kredytów hipotecznych dla osób prywatnych, kredytów inwestycyjnych dla deweloperów czy finansowania dla firm wykonawczych to właśnie wynik wtórnej kreacji pieniądza. Bank nie „wyciąga” wprost cudzych oszczędności z kont innych klientów, lecz tworzy nowy depozyt w chwili uruchomienia kredytu, wykorzystując nadwyżkowe rezerwy wynikające z napływu wkładów i dostępu do finansowania zewnętrznego.
Jak bank centralny kreuje pieniądz i kontroluje jego ilość?
W Polsce rolę banku centralnego pełni Narodowy Bank Polski, który jako jedyna instytucja ma prawo emisji znaków pieniężnych. Odpowiada on za politykę pieniężną i kursową, dba o stabilność cen oraz prawidłowe funkcjonowanie systemu płatniczego, a także nadzoruje system rozliczeń międzybankowych. Decyzje NBP dotyczące stóp procentowych i podaży pieniądza wpływają bezpośrednio na warunki, na jakich gospodarstwa domowe i firmy mogą się zadłużać.
NBP jest również „bankiem banków”, co oznacza, że prowadzi rachunki rezerwowe banków komercyjnych i udziela im krótkoterminowych pożyczek na zapewnienie płynności. Zwiększając lub zmniejszając wielkość rezerw w sektorze bankowym, bank centralny pośrednio wpływa na to, ile kredytów mogą udzielić banki, a więc także na skalę akcji kredytowej w gospodarce realnej, w tym w budownictwie mieszkaniowym i infrastrukturze.
Jak bank centralny wprowadza nowy pieniądz do obiegu?
Podstawowym narzędziem, dzięki któremu bank centralny wprowadza nowe środki do obiegu, są operacje otwartego rynku. Polegają one na zakupie krótkoterminowych obligacji skarbowych lub innych papierów wartościowych od banków i innych instytucji, w zamian za nowo wykreowany pieniądz zapisany na ich rachunkach. W chwili zakupu NBP zwiększa rezerwy banków komercyjnych, co podnosi ich możliwości kredytowe.
Poza operacjami na rynku papierów wartościowych bank centralny korzysta również z innych form pierwotnej kreacji, które w różny sposób zasilają gospodarkę w nowy pieniądz:
- emituje banknoty i bilon, które trafiają do obiegu za pośrednictwem kas banków komercyjnych i bankomatów,
- dokonuje zasilania gotówkowego jednostek budżetowych, gdy sektor publiczny potrzebuje środków w gotówce,
- skupuje waluty zagraniczne i dewizy, zamieniając je na złote dla eksporterów i innych podmiotów,
- udziela kredytów bankom komercyjnym oraz w szczególnych sytuacjach innym instytucjom finansowym.
W okresach poważnych zawirowań gospodarczych stosuje się także tzw. luzowanie ilościowe, czyli programy skupu aktywów na wielką skalę. W ramach takich działań bank centralny rozszerza listę kupowanych papierów wartościowych o długoterminowe obligacje rządowe, obligacje korporacyjne, papiery zabezpieczone wierzytelnościami, a w niektórych krajach nawet akcje. Celem jest gwałtowne zwiększenie płynności oraz obniżenie kosztu finansowania w sytuacji, gdy tradycyjne obniżanie stóp procentowych przestaje działać.
Technicznie wygląda to tak, że bank centralny kupuje od właścicieli określone aktywa, zapisując po swojej stronie aktywów te papiery, a po stronie pasywów nowe środki na rachunkach banków komercyjnych. Te dodatkowe rezerwy mogą zostać wykorzystane do finansowania kolejnych kredytów dla firm, samorządów czy sektora mieszkaniowego, co sprzyja realizacji dużych projektów infrastrukturalnych, inwestycji deweloperskich i modernizacji zasobów mieszkaniowych.
Skutki takich działań są na bieżąco monitorowane przez bank centralny za pomocą analizy agregatów pieniężnych M2 i M3 oraz dynamiki kredytów w sektorze bankowym. Gdy wzrost podaży pieniądza i zadłużenia zaczyna zagrażać stabilności cen lub bezpieczeństwu sektora finansowego, władze monetarne stopniowo zacieśniają politykę, ograniczając tempo dalszej kreacji środków.
Jakie narzędzia polityki pieniężnej służą do kontroli ilości pieniądza?
NBP ma do dyspozycji zestaw instrumentów, które pozwalają mu pośrednio sterować zarówno kosztami pieniądza, jak i jego ilością w obiegu. Najczęściej wykorzystywane narzędzia polityki pieniężnej to przede wszystkim:
- podstawowe stopy procentowe, z których najważniejsza jest stopa referencyjna określająca koszt krótkoterminowego finansowania w złotych,
- operacje otwartego rynku, czyli zakupy i sprzedaż papierów wartościowych w celu dostarczania lub odbierania płynności bankom,
- stopa rezerwy obowiązkowej, która określa, jaką część depozytów banki muszą utrzymywać w formie rezerw w banku centralnym,
- działania nadzwyczajne, takie jak programy luzowania ilościowego czy specjalne linie pożyczkowe dla banków na finansowanie określonych rodzajów kredytów.
Zmiana poziomu stóp procentowych to najszybciej dostrzegalny sygnał dla rynku. Podwyżka stóp oznacza wzrost kosztu pieniądza, przez co kredyty hipoteczne, inwestycyjne czy konsumpcyjne stają się droższe, a banki ostrożniej podchodzą do udzielania finansowania. Obniżka stóp z kolei sprzyja wzrostowi zadłużenia, pobudzając popyt na kredyty, w tym na zakup mieszkań, budowę domów, zakup maszyn czy rozbudowę zakładów produkcyjnych.
Stopa rezerwy obowiązkowej działa jak swoisty hamulec albo gaz dla kreacji pieniądza. Im wyższa wymagana rezerwa, tym większą część wkładów banki muszą trzymać w NBP i tym mniej środków pozostaje do dyspozycji na kredyty. Obniżenie tej stopy zwiększa potencjał ekspansji kredytowej, ponieważ z każdej złotówki depozytu większa część może zostać pożyczona dalej w ramach systemu rezerwy cząstkowej.
Operacje otwartego rynku są codziennym narzędziem zarządzania płynnością sektora bankowego. NBP, kupując lub sprzedając krótkoterminowe papiery wartościowe, reguluje bieżący poziom rezerw banków, a tym samym stabilizuje krótkoterminowe stopy procentowe blisko ustalonego poziomu referencyjnego. Ten kanał transmisji decyzji banku centralnego jest kluczowy dla warunków finansowania całej gospodarki.
Po kryzysie finansowym lat 2008–2009 oraz podczas kolejnych zawirowań gospodarczych wiele banków centralnych wprowadziło wyjątkowo niskie stopy procentowe oraz programy luzowania ilościowego. Tani pieniądz i obfita płynność przełożyły się na silny wzrost kredytów, w tym w sektorze nieruchomości, co podniosło ceny mieszkań, działek budowlanych oraz gruntownie zmieniło relacje między kosztami budowy a dochodami gospodarstw domowych.
Okresy bardzo niskich stóp procentowych i łatwo dostępnego kredytu potrafią skłonić inwestorów oraz osoby budujące domy do zadłużenia na poziomie, który wydaje się bezpieczny, dopóki raty są niskie, lecz staje się obciążeniem, gdy bank centralny zaczyna gwałtownie podnosić stopy i koszty obsługi długu rosną o kilkadziesiąt procent.
Jak banki komercyjne tworzą pieniądz z kredytów?
Banki komercyjne pełnią w gospodarce rolę pośredników finansowych – przyjmują depozyty, prowadzą rachunki, obsługują płatności i udzielają kredytów. Przyjmując środki od jednych klientów i pożyczając je innym, umożliwiają przepływ oszczędności do inwestycji, bez czego wiele projektów budowlanych czy modernizacyjnych w ogóle by nie powstało.
W odróżnieniu od potocznego wyobrażenia bank nie działa jednak jak zwykła skrytka depozytowa, która jedynie przekazuje dalej zaoszczędzone wcześniej pieniądze. W ramach systemu rezerwy cząstkowej banki komercyjne tworzą nowy pieniądz bankowy w chwili udzielania kredytu – zapisując zarówno wierzytelność wobec kredytobiorcy po stronie aktywów, jak i nowy depozyt po stronie pasywów. Ten nowy depozyt jest pełnoprawnym środkiem płatniczym w gospodarce.
Skala tego zjawiska jest ogromna. Banki komercyjne tworzą w formie depozytów i innych zobowiązań wobec klientów wielokrotnie więcej pieniądza niż bank centralny w formie gotówki. Szacunki wskazują, że około 90–95 procent wszystkich środków w obiegu to właśnie zapisy elektroniczne na rachunkach bankowych, które powstały w procesie udzielania kredytów, a nie z drukarni banknotów.
Jak działa system rezerwy cząstkowej i kredytowy pieniądz bankowy?
System rezerwy cząstkowej polega na tym, że bank musi utrzymywać jedynie część przyjętych depozytów w formie rezerw płynnych, a resztę może wykorzystać do udzielania kredytów. Wymagana stopa rezerwy może wynosić na przykład 10 procent albo – jak w Polsce w ostatnich latach – około 3,5 procent, a decyzję w tej sprawie podejmuje bank centralny. Pozostała część depozytów tworzy tzw. rezerwę nadwyżkową, którą można zamienić na pożyczki.
Prześledźmy to na przykładzie Banku Wyjątkowego, który dysponuje depozytami klientów w wysokości 10 mln zł. Jeśli na początku wszystkie środki leżą w skarbcu jako gotówka, bank jest jedynie przechowawcą. Gdy pojawia się regulacja wymagająca utrzymywania 10 procent depozytów jako rezerwy, bank musi zachować 1 mln zł, natomiast 9 mln zł może pożyczyć. Udzielając kredytu na 9 mln zł firmie, jednocześnie zapisuje tę kwotę po stronie aktywów jako pożyczkę oraz po stronie pasywów jako środki na rachunku kredytobiorcy. Gdy firma przelewa tę kwotę do innego banku, tam pojawia się nowy depozyt w wysokości 9 mln zł oraz dodatkowe rezerwy, z których kolejne 90 procent może zostać znów pożyczone, zwiększając podaż pieniądza o dalsze 8,1 mln zł.
Udzielając kredytu, bank jednocześnie tworzy depozyt, który wchodzi do agregatu M1 jako pieniądz na rachunkach na żądanie. Nie musi przy tym fizycznie przesuwać gotówki – wystarczy zapis w systemie księgowym. Dlatego mówi się, że banki „tworzą pieniądz z powietrza”, choć w rzeczywistości stoi za tym zobowiązanie dłużnika do przyszłej spłaty oraz wymogi regulacyjne nakazujące utrzymywanie określonych rezerw.
Z punktu widzenia osoby budującej dom lub kupującej mieszkanie wygląda to następująco. Po pozytywnej decyzji kredytowej bank otwiera rachunek techniczny i zapisuje na nim kwotę kredytu hipotecznego, która nie istniała wcześniej jako depozyt innego klienta. Z tego konta opłacane są faktury za materiały budowlane, usługi ekip wykonawczych, projekt, zakup działki, a pieniądz wędruje dalej do innych firm i gospodarstw domowych, stając się ich depozytami i bazą dla kolejnych kredytów.
Swoboda banków w tworzeniu pieniądza nie jest jednak pełna. System rezerwy obowiązkowej, wymogi kapitałowe, testy warunków skrajnych, nadzór Komisji Nadzoru Finansowego oraz gwarancje depozytów do równowartości 100 tys. euro na jednego deponenta stanowią zestaw barier, które mają ograniczać nadmierną ekspansję kredytów oraz chronić klientów banków na wypadek problemów finansowych instytucji.
Czym jest mnożnik kreacji pieniądza i jakie ma ograniczenia?
Mnożnik kreacji pieniądza, nazywany również współczynnikiem kreacji depozytów, to prosty wskaźnik pokazujący, ile razy może wzrosnąć suma depozytów bankowych w wyniku wpłacenia pojedynczego depozytu pierwotnego przy danej stopie rezerwy obowiązkowej. Inaczej mówiąc, opisuje on potencjał całego systemu bankowego do powielania pieniądza w ramach wtórnej kreacji.
W ujęciu podręcznikowym mnożnik oblicza się jako odwrotność stopy rezerwy obowiązkowej. Jeśli minimalna rezerwa wynosi 10 procent, to teoretyczny mnożnik wynosi 1 podzielone przez 0,10, czyli 10. Oznaczałoby to, że z początkowego depozytu w wysokości 1 mln zł system bankowy może potencjalnie stworzyć do 10 mln zł depozytów, oczywiście przy założeniu, że nikt nie trzyma gotówki w domu, a wszystkie nadwyżki rezerw są konsekwentnie zamieniane w kredyty.
W praktycznych obliczeniach uwzględnia się także rezerwę nadwyżkową, czyli różnicę między całkowitą kwotą wkładów W a minimalną wymaganą rezerwą R0. Tak rozumiana rezerwa nadwyżkowa jest tym zasobem, który może zostać wykorzystany do udzielenia nowych pożyczek. Maksymalną sumę kredytów oznacza się zwykle jako K i otrzymuje się, mnożąc rezerwę nadwyżkową przez mnożnik kreacji pieniądza, co daje wyobrażenie o potencjalnej skali ekspansji kredytowej.
Modelowy mnożnik z podręcznika rzadko jednak działa w pełni, ponieważ na praktyczną skalę kreacji wpływa wiele dodatkowych czynników:
- w okresach niepewności banki mogą utrzymywać rezerwy znacznie wyższe niż minimalne, ograniczając swoją skłonność do udzielania kredytów,
- część pieniędzy bywa przechowywana poza systemem bankowym, w domach lub skrytkach, co zmniejsza pulę środków dostępnych na pożyczki,
- ocena ryzyka kredytowego sprawia, że nawet przy dostępnych rezerwach banki odmawiają finansowania słabszym klientom lub branżom,
- regulacje dotyczące płynności i kapitału własnego modyfikują praktyczną wielkość mnożnika w porównaniu z prostym wzorem.
Wzrost rzeczywistej podaży pieniądza w gospodarce jest więc ściśle związany z dynamiką akcji kredytowej. Im więcej udzielanych jest kredytów hipotecznych, inwestycyjnych czy konsumpcyjnych, tym szybciej rośnie suma depozytów i środków w obiegu. Gdy z kolei gospodarstwa domowe i firmy zaczynają intensywnie spłacać raty kapitałowe bez zaciągania nowych zobowiązań, ilość pieniądza w gospodarce zaczyna się kurczyć, co może prowadzić do spowolnienia.
Jeśli w danym okresie w gospodarce obserwuje się masowy wzrost zadłużenia, szczególnie w kredytach hipotecznych i deweloperskich, zwykle w ślad za tym pojawia się szybki wzrost cen nieruchomości oraz materiałów budowlanych, dlatego przy planowaniu budowy lub dużego remontu warto brać pod uwagę nie tylko bieżące oprocentowanie kredytu, ale też presję cenową wynikającą z wysokiej kreacji pieniądza.
Kto w praktyce kontroluje kreowanie pieniądza w Polsce?
Za ramy, w jakich odbywa się kreowanie pieniądza w Polsce, odpowiada kilka grup instytucji. Narodowy Bank Polski ustala stopy procentowe, poziom rezerwy obowiązkowej oraz przeprowadza operacje otwartego rynku. Rząd i Ministerstwo Finansów decydują o wielkości zadłużenia publicznego poprzez emisję obligacji, które są kupowane przez banki i inwestorów. Banki komercyjne podejmują codzienne decyzje kredytowe, realnie tworząc pieniądz bankowy, a nad nimi stoją organy nadzoru, takie jak KNF i Bankowy Fundusz Gwarancyjny, oraz Rada Polityki Pieniężnej.
W praktyce NBP wyznacza warunki brzegowe, czyli koszt pozyskania pieniądza oraz minimalne wymogi płynności i kapitału, ale nie nakazuje konkretnym bankom, ile kredytów mają udzielić. Ostateczną skalę wtórnej kreacji pieniądza wyznaczają więc decyzje zarządów banków komercyjnych, które kierują się opłacalnością, oceną ryzyka i ograniczeniami regulacyjnymi. Na to wszystko nakłada się polityka fiskalna rządu, determinująca, ile długu publicznego musi zostać sfinansowane przez system finansowy.
Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że podaż pieniądza M3 sięga około 2 642,7 mld zł. Jednocześnie dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosi ponad 2,1 bln zł, a zadłużenie gospodarstw domowych i przedsiębiorstw niefinansowych przekracza łącznie 1,2 bln zł. Oznacza to, że łączny poziom długu państwa i sektora prywatnego wyraźnie przewyższa ilość pieniądza mierzoną najszerszym agregatem, co dobrze pokazuje, jak mocno gospodarka opiera się na ciągłym refinansowaniu i rolowaniu zobowiązań.
W takim układzie przepływów finansowych sektor bankowy ma naturalną tendencję do osiągania dodatniego salda względem państwa i społeczeństwa. Każda złotówka długu publicznego i prywatnego generuje odsetki, które ostatecznie trafiają do banków i innych instytucji finansowych. Aby było z czego je płacić, podaż pieniądza musi stale rosnąć, co uzależnia gospodarkę od kolejnych porcji nowo wykreowanych środków.
Krytycy obecnego systemu, w tym przedstawiciele szkoły austriackiej, tacy jak Ludwig von Mises czy Jesús Huerta de Soto, porównują tę sytuację do gry planszowej, w której jeden z graczy może sam drukować banknoty. Ich zdaniem prawo kreacji pieniądza przyznane wąskiej grupie banków i funduszy prowadzi do narastania długów, baniek spekulacyjnych oraz koncentracji własności aktywów w rękach sektora finansowego. Jest to jednak tylko jedna z linii w debacie ekonomicznej, stojąca w opozycji do dominującego nurtu, który podkreśla stabilizującą rolę banków centralnych.
Aby ograniczać ryzyko nadmiernej kreacji pieniądza oraz chronić depozyty obywateli, w Polsce działa kilka instytucji nadzorczych. KNF pilnuje bezpieczeństwa banków i innych firm finansowych, BFG gwarantuje środki klientów do określonego limitu, a Rada Polityki Pieniężnej podejmuje decyzje dotyczące poziomu stóp procentowych. Sprawność tych instytucji oraz zaufanie do systemu bankowego są warunkiem, aby mechanizm kreacji pieniądza służył gospodarce, a nie generował ciągłych kryzysów zaufania.
Jak kreowanie pieniądza wpływa na inflację i gospodarkę?
Nadmierne i zbyt szybkie kreowanie pieniądza, zwłaszcza poprzez gwałtowną ekspansję kredytu oraz bazy monetarnej, jest jednym z głównych czynników napędzających inflację. Im więcej środków goni tę samą liczbę dóbr i usług, tym słabsza staje się siła nabywcza jednostki pieniądza, a ceny rosną. Równocześnie na poziom inflacji wpływa tempo obiegu pieniądza oraz możliwości produkcyjne gospodarki, więc nie każda kreacja automatycznie oznacza wysoki wzrost cen.
Tworzenie nowych pieniędzy oddziałuje na gospodarkę kilkoma ważnymi kanałami, które wzajemnie się przenikają:
- zwiększa popyt konsumpcyjny i inwestycyjny, ponieważ łatwiej jest uzyskać kredyt i sfinansować zakupy,
- wpływa na ceny aktywów, takich jak nieruchomości, akcje czy obligacje, podbijając ich wyceny w okresach taniego pieniądza,
- oddziałuje na kurs walutowy, gdy różnice stóp procentowych oraz skala kreacji zmieniają atrakcyjność danej waluty,
- kształtuje poziom zadłużenia państwa i sektora prywatnego, co ma konsekwencje dla przyszłych obciążeń podatkowych i kosztów obsługi długu.
Szczególnie wyraźnie wpływ kreacji pieniądza widać w sektorze budowlano nieruchomościowym. Łatwy i tani kredyt sprawia, że więcej osób może jednocześnie kupować mieszkania, działki i domy, a deweloperzy chętniej rozpoczynają nowe projekty. To z jednej strony napędza popyt na usługi budowlane i zwiększa zatrudnienie, z drugiej – przy ograniczonej podaży gruntów i mocy przerobowych branży – powoduje szybki wzrost cen metra kwadratowego, robocizny oraz materiałów.
Gdy bank centralny obawia się recesji lub ryzyka kryzysu finansowego, uruchamia narzędzia ekspansywne i zwiększa bazę monetarną poprzez zakupy aktywów oraz obniżki stóp procentowych. Takie działania mają ożywić gospodarkę dzięki intensyfikacji płynności i zachęcić banki do dalszego kredytowania firm i gospodarstw domowych. Jeśli jednak skala wsparcia znacząco przekroczy realne potrzeby, część nowo wykreowanego pieniądza zamiast trafić do sektora produkcyjnego, zasili spekulacje i podbije ceny aktywów oraz dóbr konsumpcyjnych.
Część ekonomistów nazywa inflację wynikającą z nadmiernej kreacji pieniądza swoistym „ukrytym podatkiem”. Wzrost cen osłabia realną wartość oszczędności i dochodów gospodarstw domowych, podczas gdy sektor publiczny oraz instytucje finansowe zyskują na możliwości finansowania wydatków i długów w coraz tańszym, zdewaluowanym pieniądzu. Nie wymaga to formalnego podnoszenia stawek podatkowych, choć efekt dla części społeczeństwa jest zbliżony.
Odpowiednio skalibrowane kreowanie pieniądza może jednak przynieść wiele korzyści gospodarce. Umożliwia finansowanie dużych projektów infrastrukturalnych, modernizację mieszkań i budynków publicznych, rozwój transportu, sieci energetycznych czy obiektów użyteczności publicznej. Przy umiarkowanej inflacji i przewidywalnej polityce pieniężnej sprzyja to wzrostowi zatrudnienia, szczególnie w sektorze budowlanym oraz w branżach dostarczających materiały i usługi okołobudowlane.
W czasie, gdy dynamika kreacji pieniądza i inflacji jest wysoka, inwestorzy budowlani i osoby planujące remonty powinny częściej aktualizować kosztorysy oraz stosować w umowach zapisy o indeksacji cen, na przykład do wskaźnika inflacji lub cen materiałów, aby uniknąć sytuacji, w której gwałtowny wzrost kosztów „zjada” całą marżę i przekracza zaplanowany budżet.
Czy kreowanie pieniądza to zagrożenie czy narzędzie rozwoju?
W dyskusji o pieniądzu ścierają się dwa podejścia. Według pierwszego kreacja pieniądza jest naturalnym elementem systemu walut fiducjarnych i potrzebnym narzędziem stabilizacji, pozwalającym reagować na kryzysy i finansować rozwój. Drugie podejście widzi w niej główne źródło inflacji, baniek spekulacyjnych, nadmiernego zadłużenia oraz uzależnienia gospodarki od stale narastającego długu.
Z punktu widzenia codziennego funkcjonowania gospodarki warto przypomnieć kilka korzyści, jakie daje istnienie pieniądza, banków oraz możliwości jego kreacji:
- pieniądz zastępuje barter, drastycznie upraszczając wymianę towarów i usług, a tym samym rozwój działalności gospodarczej,
- system bankowy umożliwia efektywne finansowanie inwestycji, w tym budowy mieszkań, dróg, mostów i infrastruktury technicznej,
- rozwinięte rynki finansowe pozwalają firmom i samorządom pozyskiwać środki na duże projekty, których nie dałoby się sfinansować wyłącznie z bieżących oszczędności,
- banki centralne dzięki narzędziom polityki pieniężnej mogą łagodzić skutki kryzysów i zapobiegać masowym upadłościom instytucji finansowych.
Równocześnie system oparty na kreacji pieniądza niesie ze sobą szereg zagrożeń, o których w ostatnich dekadach głośno mówili zarówno ekonomiści, jak i praktycy rynku finansowego:
- w razie błędów w zarządzaniu ryzykiem może dochodzić do niewypłacalności banków i kryzysów finansowych podobnych do tego z lat 2008–2009,
- gospodarka może uzależnić się od stałej ekspansji kredytu, a każda próba jego ograniczenia wywołuje recesję,
- koncentracja własności aktywów, w tym nieruchomości, w rękach dużych banków i funduszy inwestycyjnych może ograniczać dostępność mieszkań dla przeciętnych gospodarstw domowych,
- łatwy dostęp do kredytu dla rządów i podmiotów prywatnych sprzyja nadmiernemu zadłużaniu się, co w długim okresie może stać się obciążeniem dla podatników.
Rozwój bankowości i funduszy inwestycyjnych sprawił, że ogromne ilości kreowanego pieniądza zostały skierowane na rynki finansowe i nieruchomości. Duże fundusze posiadają znaczące pakiety akcji globalnych korporacji oraz coraz aktywniej inwestują w mieszkania na wynajem i grunty, co wpływa na poziom cen i konkurencję na rynku, z którym mierzy się zwykły nabywca szukający działki albo swojego pierwszego mieszkania.
Wielu ekonomistów podkreśla, że w obecnym świecie całkowite odejście od kreacji pieniądza jest nierealne, dlatego zamiast tego trzeba dbać o odpowiedzialne ramy instytucjonalne. Chodzi o możliwie niezależny bank centralny, przejrzystą komunikację jego decyzji, silny nadzór bankowy oraz wysoki poziom wiedzy finansowej społeczeństwa. Im więcej uczestników rynku rozumie, jak działają kredyty, stopy procentowe i inflacja, tym trudniej o powstawanie groźnych baniek spekulacyjnych.
Krytycy systemu rezerwy cząstkowej, tacy jak Mises czy Huerta de Soto, a także przedstawiciele szkoły chicagowskiej, proponują daleko idące reformy. Wśród ich postulatów pojawia się ograniczenie lub wręcz likwidacja możliwości kreacji pieniądza przez banki komercyjne oraz wprowadzenie pełnego pokrycia depozytów w rezerwach. Ich zdaniem mogłoby to zmniejszyć amplitudę cykli boom–bust, choć kosztem mniejszej dostępności kredytu i wolniejszego rozwoju części sektorów.
Ostatecznie to nie sam fakt istnienia kreacji pieniądza przesądza o problemach lub rozwoju gospodarki, lecz jej skala, tempo oraz sposób wykorzystania. Dla osób z branży budowlano wnętrzarsko ogrodowej największe znaczenie ma świadomość, jak decyzje banku centralnego i banków komercyjnych przekładają się na dostępność kredytów, poziom stóp procentowych, inflację kosztów budowy oraz realną wartość zainwestowanego kapitału w całym cyklu życia projektu.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czym dokładnie jest kreacja pieniądza w gospodarce?
To proces polegający na zwiększaniu ilości środków płatniczych będących w obiegu. Odbywa się on głównie poprzez tworzenie zapisów elektronicznych na rachunkach, a nie tylko poprzez fizyczny druk banknotów.
W jaki sposób banki komercyjne tworzą nowe środki płatnicze?
Instytucje te generują pieniądz bezgotówkowy w momencie udzielania kredytów swoim klientom. Przyznana kwota jest zapisywana na koncie kredytobiorcy jako nowy depozyt, który trafia do obiegu gospodarczego.
Na czym opiera się działanie systemu rezerwy cząstkowej?
Zasada ta polega na tym, że banki muszą zachować jedynie określony procent otrzymanych depozytów jako zabezpieczenie. Resztę zgromadzonych funduszy mogą swobodnie przeznaczyć na udzielanie kolejnych pożyczek.
Jaka jest główna różnica między kreacją pierwotną a wtórną?
Kreację pierwotną przeprowadza bank centralny, który emituje gotówkę oraz zarządza bazą monetarną. Kreacja wtórna odbywa się w bankach komercyjnych i polega na mnożeniu depozytów dzięki akcji kredytowej.
Jak nadmierne kreowanie pieniądza wpływa na wzrost cen i inflację?
Zbyt szybkie zwiększanie ilości pieniędzy w obiegu obniża siłę nabywczą danej waluty i stymuluje inflację. Sytuacja ta ma miejsce, gdy większa pula środków finansowych przypada na taką samą ilość dóbr i usług.